×
Kliknij, aby zobaczyć więcej produktów.
Nie znaleziono żadnych produktów.
Wyszukiwanie w blogu
Ostatnie komentarze
Bez komentarzy

Na świstaki do Austrii

Dodany dnia2 miesięcy temu Przez
Ulubione0

Jeśli tylko czas na to pozwala, nie odmawiam, kiedy ktoś zaprasza mnie na polowania. A jak jest okazja zapolować na zwierzę, którego w naszym kraju na pewno nie strzelę, to i 24 godziny w podróży nie są mi straszne. W ten sposób wybrałem się na zaproszenie Swarovski Optik do Hintertux na świstaki.

Do przejechania tylko 1250 kilometrów w jedną stronę. Za to potem nie tylko polowanie, na którym jeszcze nie byłem, ale również zapierające dech w piersiach widoki. W Alpach na nartach byłem nie raz, ale w lecie oglądałem je do tej pory tylko z powietrza...

Polowanie na świstaki

Z widokiem na lodowiec

Zaproszenie na jednodniowe polowanie na świstaki to okazja, jakiej przegapić nie można, więc rano wsiadłem w samochód i już przed 21. podjeżdżałem pod hotel Klausnerhof w Hintertux. Marcin Ogórek nasz gospodarz i reszta gości już byli, więc rozpoczęliśmy od krótkiego omówienia następnego dnia. Śniadanie o godz. 7., a o 8. zbiórka przed hotelem i pojechaliśmy w góry. Zresztą „w góry” to trochę na wyrost powiedziane. Sam hotel położony jest na wysokości ponad 1500 m n.p.m i z mojego pokoju rozpościerał się fantastyczny widok na lodowiec zamykający dolinę Tuxertal.

W słońcu i pod górę...

Zabraliśmy broń i po pysznym śniadaniu stawiliśmy się karnie w hotelowym lobby. Polowaliśmy we trzech. Marcin był z nami towarzysko, z ramienia zapraszającej nas na polowanie marki Swarovski. Podzieliliśmy się na dwójki i każdy ze swoim przewodnikiem ruszyliśmy samochodami wyżej. Wjechaliśmy na 2000 metrów i widoki stały się jeszcze ciekawsze. Samochód zostawiliśmy w schronisku na wysokości ponad 2200 metrów i ruszyliśmy w góry. Słoneczko miło świeciło i szybko zrobiło się nam ciepło, a oddech stawał się coraz krótszy. Cóż, brak kondycji i wysokość zrobiły swoje.

Zdjęcie świstaka w Austrii

Po dwudziestominutowym podejściu nasz przewodnik pokazał nam małe, skalne lawinisko oddalone o około 150 metrów i zlokalizowane mocno pod górę. Przez lornetkę było widać 6 świstaków wystawiających się do słońca. Jak mówili nasi przewodnicy, świstaki śpią praktycznie przez 8 miesięcy w roku, a sezon łowiecki trwa tylko miesiąc. Nasi gospodarze gospodarują na dwóch obwodach, oczywiście górskich. Jednym własnym o powierzchni 1500 ha i drugim dzierżawionym, o powierzchni 1000 hektarów podchodzącym aż pod rejon wyciągów narciarskich, na lodowiec. Na tych terenach w ciągu roku pozyskują 20 kozic, z czego sprzedają 3 odstrzały, 25 rogaczy (i tych nie sprzedają), oraz 25 świstaków, z czego sprzedają 15 odstrzałów. Odstrzał świstaka to komercyjnie koszt około 230 euro.

Udana wyprawa 

Wracając do polowania, kiedy uspokoiliśmy oddech i lustrowaliśmy okolicę przez lornetki, widzieliśmy dwie kolonie wiewiórkowatych. Ja miałem strzelać pierwszy. Strzelaliśmy z pozycji leżącej dość mocno pod górę, kąt około 40 stopni, odległość 154 metry zmierzone oczywiście lornetką El Range Swarovskiego.

Pamiętając książki Marka Czerwińskiego, mierzyłem lekko pod świstaka i ten padł w ogniu, lekko rolując w dół. Pozostałe świstaki chowały się, ale tylko na chwilę i zaraz kontynuowały słoneczne kąpiele.

Zdjęcie myśliwego polującego na świstaki

Przeszliśmy kolejne paręset metrów i znaleźliśmy następną kolonię. Nasz przewodnik wskazał Konradowi świstaka, którego on miał strzelać. Efekt identyczny, jak u mnie, więc po godzinie polowania mieliśmy pozyskane dwa świstaki i schodziliśmy w stronę schroniska. Nadeszła pora, żeby podelektować się widokiem na lodowiec i skosztować lokalnego piwa wygrzewając się na słońcu. Niestety, tylko jednego, bo wieczorem musiałem wracać. Dodatkowo obserwowaliśmy śmigłowiec, który kręcił kółka wynosząc na pobliski szczyt części barier przeciwlawinowych.

Podsumowując prawie 24 godziny w podróży i półtorej godziny na polowaniu, ale na pewno było warto. Piękne góry, zupełnie inne warunki polowania niż u nas i naprawdę fajnie spędzony czas!

Tekst: Maciej Pieniążek
Zdjęcia: Konrad Porowski i Maciej Pieniążek

Powiązane artykuły
Dodaj komentarz
Dodaj odpowiedź
Proszę zalogować się , aby opublikować komentarz.

Menu

Ustawienia

Zarejestruj się, aby zapisywać ulubione produkty.

Zaloguj się