×
Kliknij, aby zobaczyć więcej produktów.
Nie znaleziono żadnych produktów.
Wyszukiwanie w blogu
Ostatnie komentarze
Bez komentarzy

Wymarzone łowy w Namibii

Dodany dnia1 Tydzień temu Przez
Ulubione0

Polowanie w Nambii

Gdyby ktoś pół roku temu powiedział mi, że pojadę na polowanie na drugą półkulę, uśmiechnąłbym się z politowaniem. Ale że marzenia należy spełniać a życie szybko ucieka, to... właśnie wróciłem ze świetnego łowieckiego wyjazdu do Namibii. Z trójką znajomych polowaliśmy tam na gnu, oryxy, impale, elandy i guźce...

Kolega po strzelbie, który namówił mnie na tę wyprawę, zorganizował ją poprzez Biuro Polowań Argali z Grodziska Mazowieckiego. Poza organizacją polowania i kontaktem docelowym w Namibii nasz pośrednik załatwił sprawę wiz, które jak na razie są potrzebne, by do Namibii wjechać, a najbliższa ambasada tego kraju znajduje się w... Berlinie. Bilety lotnicze to już kwestia „skanowania” internetu. Okazało się, że najtańszą ofertę w interesującym nas terminie ma Qatar Airlines. Podróż w jedną stronę razem z przesiadkami trwała 24 godziny. Udało nam się przy okazji zwiedzić stolicę Kataru – Dohę. Powrót, mimo że dodatkowo przez Johannesburg, trwał o cztery godziny mniej. Za to na przesiadkowych lotniskach mocno wyciągaliśmy nogi, żeby zdążyć na kolejny samolot.

Na farmie Kambaku

Po wylądowaniu w Windhuk, stolicy Namibii, czekał na nas Horsti, nasz PH. Podróż do obozu, który był odległy o 280 km, trwała prawie pięć godzin. Najpierw asfaltem, a ostatni kawałek to 45 minut drogą szutrową. Cała farma Kambaku, na której polowaliśmy to teren 18 tys. hektarów. Jak wszystkie farmy w Namibii – ogrodzony. Główna siedziba, do której przyjechaliśmy, to liczne budynki, w których znajdują się hotel, basen, stadnina koni, budynki gospodarcze, w tym masarnia, w której, jak się szybko przekonaliśmy, przygotowywano fantastyczne wędliny i nie tylko ze strzelonej zwierzyny. Tutaj przyjeżdzają też ludzie, którzy chcą po sawannie pojeździć konno lub spędzić w okolicy parę dni. W bezpośredniej bliskości farmy się nie poluje i można spotkać sporo zwierzyny zupełnie niereagującej na dźwięk jadącego samochodu. My w ten sposób przejechaliśmy w odległości 40 metrów od małej grupy żyraf, a na mijanych gnu czy nawet oryksach samochód nie robił wcale wrażenia. Na terenach łowieckich było jednak zupełnie inaczej i tutaj najmniejszy stuk broni czy stąpnięcie na gałąź powodowało masową ucieczkę stada podchodzonej zwierzyny.

Pejzaż Nambii

Po przyjeździe na farmę przepakowaliśmy się do jednego z samochodów, którym przez następne pięć dni jeździliśmy na polowania i ruszyliśmy w stronę obozu. Po pół godzinie drogi, w środku sawanny zobaczyliśmy cztery domo-namioty, czyli budynki, w których dachem było naciągnięte, grube płótno namiotowe. Trzy z nich to dwuosobowe pomieszczenia mieszkalne, oczywiście z prysznicem i łazienką, czwarty pełnił rolę stołówki. Tu warto wspomnieć, że rano, czyli o 7., na „śniadanie” była kawa lub herbata oraz ewentualnie słodkie sucharki. Śniadanie w naszym rozumieniu, czyli tutejszy brunch, zjadaliśmy po pierwszym wypadzie w łowiska tzn. około. godz. 11–12. Salami z zebry, wędzone mięsa, kiełbaski z impali ale i jajecznica czy omlet do tego, sprawiały, że ciężko było się zebrać z powrotem w łowisko. Po chwili odpoczynku następował drugi wypad na polowanie, który w zależności od tego, kiedy została strzelona zwierzyna, kończył się pomiędzy godz. 18. a 20. Wtedy dostawaliśmy obiadokolację i była to wyżerka bogów! Steki, kiełbaski, żeberka z antylop były obłędne w smaku, ale miały jedną wadę – nie było dokładek. Do tego open bar, więc chodziliśmy spać późno, omawiając łowieckie wydarzenia dnia. Samo obozowisko w środku sawanny pozwalało poczuć klimat Afryki i oglądać piękne wschody słońca.

Czas się przygotować

Po przyjeździe i rozlokowaniu się w naszych domkach odbyło się przestrzelanie broni, które jak sądzę, miało również sprawdzić, jak de facto strzelamy. Cel to tarcza do przestrzeliwania broni, umiejscowiona na beczce oddalonej o 100 metrów od miejsca strzału. Ponieważ lecieliśmy z przesiadkami, a do tego koszt transportu broni przekraczał koszt wypożyczenia jej na miejscu, zdaliśmy się na lokalne Mausery w kalibrze 9,3x62 z elaborowaną własnoręcznie przez Horstiego amunicją. Luneta z powiększeniem ustawionym na 6 i strzelanie na dystanse do 150–180 metrów. Wyniki, jak sadzę, zadowoliły Horstiego, bo zaczął opowiadać, co czeka nas w najbliższych dniach.

Jak w zegarku!

Polowanie, na które przyjechaliśmy, miało formę selekcyjną, czyli Horsti i drugi PH – Paulus, opiekował się dwójką myśliwych i wskazywał, co możemy strzelać. Robiliśmy to na zmianę i w ostatecznym rozrachunku okazało się, że każdy z nas pozyskał jedno zwierzę dziennie. Udało mi się wyłamać z tej statystyki, ponieważ dodatkowo zaliczyłem celny strzał do czarnej mamby, najbardziej jadowitego węża, jaki tu występuje, a który w odległości około 70 metrów przepełzał przez trasę naszego przejazdu.

Samo polowanie to albo typowe polowanie z podchodu – był dzień, kiedy mój zegarek pokazał, iż przeszliśmy 12 kilometrów – albo polowanie z zasiadki. Były one umiejscowione na ziemi, ale zahaczyliśmy również o jedną wielką, wygodną i dość wysoką ambonę. Z obozu ruszaliśmy samochodami, siedząc wygodnie na specjalnych zwyżkach i podziwiając stada zwierzyny oraz krajobraz.

Teren farmy, jak już wspomniałem, to dwa obwody. Jeden – 8 tys. hektarów a drugi – 10 tys. hektarów. Nie zdarzyło się nam więc polować dwa razy w tym samym miejscu, a na siedzeniach umiejscowionych na pace Toyoty spędziliśmy sporo czasu. Polujemy od wschodu do zachodu słońca i nie ma od tej reguły żadnych odstępstw. Strzeloną zwierzynę wciągało się wyciągarką na pakę i odwoziło na farmę. Tam od razu myto przywiezioną sztukę i przystępowano do rozbioru. Wszystko w specjalnie do tego celu przystosowanych, wykafelkowanych pomieszczeniach.

Horsti spłukiwał pakę Toyoty i ruszaliśmy dalej na łowy, zastanawiając się, czy mięso ze strzelonej przez nas sztuki dostaniemy na obiad…

Podsumowując, wszystko działało jak w zegarku, więc wyjazd zapamiętam na długo!

Autor artykułu: Maciej Pieniążek

Dodaj komentarz
Dodaj odpowiedź
Proszę zalogować się , aby opublikować komentarz.

Menu

Ustawienia

Zarejestruj się, aby zapisywać ulubione produkty.

Zaloguj się