×
Kliknij, aby zobaczyć więcej produktów.
Nie znaleziono żadnych produktów.

Polowanie metodą szwedzką.

Dodany dnia10 miesięcy temu
Ulubione0

Polowanie metodą szwedzką lub jak mówią inni „ciche pędzenia” nie są w naszym kraju niczym nowym. Jednak takie polowanie wymaga przede wszystkim infrastruktury oraz dobrej organizacji. Mieliśmy przyjemność gościć na polowaniu hubertowskim zorganizowanym w taki sposób w Kole Łowieckim „Bór” Hetmanice.

Polowanie w Kole w Hetmanicach.

Koło w którym gościliśmy świętowało w ubiegłym roku 25lecie swojego istnienia. Gospodarzy na jednym obwodzie o całkowitej powierzchni 3191ha z czego aż 2047 ha zajmują lasy. Koło ma 32 członków z których większość nie tylko aktywnie poluje ale również uczestniczy w życiu myśliwskiej społeczności. Świadczy o tym piękny i funkcjonalny domek myśliwski. Zbudowano go własnym sumptem koło leśniczówki Mścigniew. Tam też spotkaliśmy się na odprawie przed polowaniem. Polowanie metodą szwedzką jak powiedział nam prezes koła Andrzej Patelka, organizujemy raz do roku właśnie na Hubertusa. Specjalnie w tym celu, członkowie koło zbudowali ostatnio 25 ambonek. Chodziło o to aby wszyscy mogli uczestniczyć w polowaniu i aby zgodnie z ustawą zwyżki znajdowały się 2 metry nad poziomem gruntu. Obecnie na terenie obwodu mamy łącznie 70 ambon i ambonek. Zobaczyliśmy jeszcze nowe poletka łowieckie i ruszyliśmy na zbiórkę.

Zbiórka na polowanie metodą szwedzką.

Odprawa została wyznaczona na godzinę 7. W polowaniu uczestniczyło 21 myśliwych, w tym jedna Diana oraz 4 naganiaczy. Na wstępie Andrzej Patelka, który prowadził polowanie metodą szwedzką, tradycyjnie powitał wszystkich uczestniczących w polowaniu i omówił zasady obowiązujące w łowisku. Koniec polowania wyznaczono na godzinę 12tą. Łowczy Karol Zarzycki przypomniał zasady bezpieczeństwa. Podkreślił zakaz opuszczania ambon przed godziną zakończenia polowania, chyba że zwierz padł w bezpośredniej bliskości zwyżki. Przypomniał także o maksymalnym dystansie na który można strzela, czyli 80m. Myśliwi podzieleni zostali na 3 grupy. Pod ambony podjechaliśmy samochodami.

Losowanie stanowisk i odprawa.

Po losowaniu stanowisk, każdy otrzymał wydrukowany plan łowiska z zaznaczonymi stanowiskami. Dzięki temu dokładnie wiedział gdzie będzie polował i gdzie znajdują się pozostali koledzy. Jest to bardzo ważne nie tylko na polowaniu metoda szwedzką. Bezpieczeństwo to priorytet na każdym polowaniu. Następnie Andrzej Patelka przeprowadził odprawę naganiaczy.

Ciche pędzenie, czyli polowanie metodą szwedzką.

Ciche pędzenie jest bardzo specyficzne. Wymaga dokładnego ustalenia z naganką jaką drogą i jakim tempem będzie się ona poruszała. W odróżnieniu od tradycyjnych pędzeń, naganka kluczy i zdarza się, że do tego samego miejsca dochodzi z różnych stron parę razy. Tym charakteryzuje się polowanie metodą szwedzką. Zależy to od łowiska, wiatru, stanowisk które są zajęte dlatego tak ważne jest przeprowadzenie odprawy tuż przed samym polowaniem. Naganiacze muszą dokładnie wiedzieć czego się od nich oczekuje. Polowanie szwedzkie charakteryzuje się cichym pędzeniem. Naganka porusza się bez psów, nie hałasuje, od czasu do czasu uderza kijem w pnie drzew. Naganiacze podzieleni zostali na dwie grupy, odprawa została zakończona i mogliśmy ruszyć w łowisko.

Ciche polowanie.

O 7:45 byliśmy na swoich ambonach. W większości Kół, również i tutaj polowanie szwedzkie, Hubertowskie zarezerwowane jest tylko dla Członków Koła. Byłem na ambonie nr 6 i byłem zadowolony z wyników losowania. Jadąc samochodem zobaczyliśmy najpierw mniejszą a potem większąchmarne jeleni. Liczyła dobrze ponad 30 sztuk chmarę jeleni przelatujących przez dukt leśny ok 100 metrów przed nami. Dzień wcześniej dbając o bezpieczeństwo osób postronnych mocowaliśmy do drzew tabliczki informujące o polowaniu, również widzieliśmy grupę 10 jeleni. Najpierw biegły wzdłuż drogi równolegle z samochodem a potem ok 10 metrów przed nami przecięły drogę i zniknęły w lesie.

Trzaski w młodniku.

Było ciepło, jednak co jakiś czas padał drobny deszcz. Z naszej ambony widzieliśmy dwa leśne dukty, po jednej stronie mieliśmy gęsty, iglasty młodnik, po drugiej liściasty starodrzew. W ciągu pierwszej godziny znowu widzieliśmy dwie małe grupy jeleni przebiegających przez drogę w odległości ponad 100 metrów. Około 10tej usłyszeliśmy trzaski w młodniku. Jeśli zwierzęta zdecydują się z niego wyjść będą ok 40 metrów od nas. Pierwsza pojawiała się stara łania jelenia, składam się do strzału i Lapua Mega pomknęła do celu. Łania zaznaczyła trafienie i w tym momencie pojawił się cielak. Niestety szybkie przeładowanie skończyło się zakleszczeniem pocisku. Po dwóch sekundach, bo tyle trwało uporanie się z problemem po zwierzynie nie było śladu. Takie uroki ma polowanie metodą szwedzką!

Poszukiwanie postrzałka.

Im bliżej południa tym deszcz przybierał bardziej na sile. Byłem pewny trafienia ale zastanawiałem się jak daleko trzeba szukać postrzałka. Równo o 12tej zszedłem z ambony i udałem się na poszukiwanie łani. Znaleźliśmy ją ok 50m od ambony, 20m od miejsca w którym została trafiona. Jak się później okazało po wypatroszeniu łania ważyła 103 kg. Była to stara sztuka z wytartymi grandlami. Przeciągnięcie jej prawie 100m do drogi przez las skończyło się naszą sporą zadyszką.

Pokot po polowaniu metodą szwedzką.

Ponieważ w czasie polowania słyszeliśmy 15 strzałów, pokot zapowiadał się ciekawie i tak faktycznie było. 6 łań jelenia, 3 łanie daniela, 2 dziki i lis. Ponieważ skup zwierzyny znajduje się całe 50 m od domku myśliwskiego, zanim przystąpiliśmy do uczty zwierzyna została zważona i umieszczona w chłodni. Świetny gulasz z cielaka daniela  oraz słońce które w końcu przebiło się przez chmury stanowiły dopełnienie łowów.

Dodaj komentarz
Dodaj odpowiedź
Proszę zalogować się , aby opublikować komentarz.

Menu

Ustawienia

Zarejestruj się, aby zapisywać ulubione produkty.

Zaloguj się