×
Kliknij, aby zobaczyć więcej produktów.
Nie znaleziono żadnych produktów.
Wyszukiwanie w blogu
Ostatnie komentarze
Bez komentarzy

Polowanie metodą szwedzką.

Dodany dnia2 miesięcy temu
Ulubione0

Polowanie metodą szwedzką

Polowanie metodą szwedzką lub jak mówią inni „ciche pędzenia” nie są w naszym kraju niczym nowym. Jednak takie polowanie wymaga przede wszystkim infrastruktury oraz dobrej organizacji. Mieliśmy przyjemność gościć na polowaniu hubertowskim zorganizowanym w taki sposób w Kole Łowieckim „Bór” Hetmanice.

Koło w którym gościliśmy świętowało w ubiegłym roku 25lecie swojego istnienia. Gospodarzy na jednym obwodzie o całkowitej powierzchni 3191ha z czego aż 2047 ha zajmują lasy. Koło ma 32 członków z których większość nie tylko aktywnie poluje ale również uczestniczy w życiu myśliwskiej społeczności. Świadczy o tym piękny i funkcjonalny domek myśliwski, który zbudowano własnym sumptem koło leśniczówki Mścigniew i przed którym spotkaliśmy się na odprawie przed polowaniem.

Polowanie metodą szwedzką jak powiedział nam prezes koła Andrzej Patelka, organizujemy raz do roku, właśnie na Hubertusa. Specjalnie w tym celu, członkowie koło zbudowali ostatnio 25 ambonek, tak aby wszyscy mogli uczestniczyć w polowaniu i aby zgodnie z ustawą zwyżki znajdowały się 2 metry nad poziomem gruntu. Obecnie na terenie obwodu mamy łącznie 70 ambon i ambonek.

Odprawa została wyznaczona na godzinę 7. W polowaniu uczestniczyło 21 myśliwych, w tym jedna Diana oraz 4 naganiaczy. Na wstępie Andrzej Patelka, który prowadził polowanie, tradycyjnie powitał wszystkich uczestniczących w polowaniu i omówił zasady obowiązujące w łowisku. Koniec polowania wyznaczono na godzinę 12tą. Łowczy Karol Zarzycki przypomniał zasady bezpieczeństwa, podkreślił zakaz opuszczania ambon przed godziną zakończenia polowania, chyba że zwierz padł w bezpośredniej bliskości zwyżki a także przypomniał o maksymalnym dystansie na który można strzela, czyli 80m. Myśliwi podzieleni zostali na 3 grupy, które samochodami miały zostać podwiezione pod ambony.

Po losowaniu stanowisk, każdy otrzymał wydrukowany plan łowiska z zaznaczonymi stanowiskami, tak aby dokładnie wiedział gdzie będzie polował i gdzie znajdują się pozostali koledzy. Następnie Andrzej Patelka przeprowadził odprawę naganiaczy. Ciche pędzenie jest bardzo specyficzne i wymaga dokładnego ustalenia z naganką jaką drogą i jakim tempem będzie się ona poruszała. W odróżnieniu od tradycyjnych pędzeń, naganka kluczy i zdarza się, że do tego samego miejsca dochodzi z różnych stron parę razy. Zależy to od łowiska, wiatru, stanowisk które są zajęte dlatego tak ważne jest przeprowadzenie odprawy tuż przed samym polowaniem aby naganiacze dokładnie wiedzieli czego się od nich oczekuje mówił Andrzej Patelka. Polowanie szwedzkie charakteryzuje się cichym pędzeniem. Naganka porusza się bez psów, nie hałasuje, od czasu do czasu uderza kijem w pnie drzew. Naganiacze podzieleni zostali na dwie grupy, odprawa została zakończona i mogliśmy ruszyć w łowisko.

O 7:45 byliśmy na swoich ambonach. Ponieważ jak w większości Kół, również i tutaj polowanie Hubertowskie zarezerwowane jest tylko dla Członków Koła, przypadła mi rola obserwatora. Kuba z którym miałem być na ambonie nr 6 był zadowolony z wyników losowania więc żwawo skierowaliśmy się w stronę naszego transportu. Jadąc samochodem zobaczyliśmy najpierw mniejszą a potem większą, liczącą dobrze ponad 30 sztuk chmarę jeleni przelatujących przez dukt leśny ok 100 metrów przed nami. Dzień wcześniej, kiedy dbając o bezpieczeństwo osób postronnych, często jeżdżących po leśnych ścieżkach na rowerze, mocowaliśmy do drzew tabliczki informujące o polowaniu, również widzieliśmy grupę 10 jeleni, które najpierw biegły wzdłuż drogi równolegle z samochodem a potem ok 10 metrów przed nami przecieły drogę i zniknęły w lesie.

Było ciepło, jednak co jakiś czas padał drobny deszcz. Z naszej ambony widzieliśmy dwa leśne dukty, po jednej stronie mieliśmy gęsty, iglasty młodnik, po drugiej liściasty starodrzew. W ciągu pierwszej godziny znowu widzieliśmy dwie małe grupy jeleni przebiegających przez drogę w odległości ponad 100 metrów.

Około 10tej usłyszeliśmy trzaski w młodniku. Jeśli zwierzęta zdecydują się z niego wyjść będą ok 40 metrów od nas. Pierwsza pojawiała się stara łania jelenia, Kuba złożył się do strzału i Lapua Mega pomknęła do celu. Łania zaznaczyła trafienie i w tym momencie pojawił się cielak. Niestety szybkie przeładowanie skończyło się zakleszczeniem pocisku, po dwóch sekundach, bo tyle trwało uporanie się z problemem po zwierzynie nie było śladu. Im bliżej południa tym deszcz przybierał bardziej na sile. Kuba był pewny trafienia ale zastanawialiśmy się jak daleko będziemy szukać postrzałka. Równo o 12tej zeszliśmy z ambony i udaliśmy się na poszukiwanie łani. Znaleźliśmy ją ok 50m od ambony, 20m od miejsca w którym została trafiona. Jak się później okazało po wypatroszeniu łania ważyła 103 kg, była to stara sztuka z wytartymi grandlami. Przeciągnięcie jej prawie 100m do drogi przez las skończyło się naszą sporą zadyszką.

Ponieważ w czasie polowania słyszeliśmy 15 strzałów, pokot zapowiadał się ciekawie i tak faktycznie było. 6 łań jelenia, 3 łanie daniela, 2 dziki i lis. Ponieważ skup zwierzyny znajduje się całe 50 m od domku myśliwskiego, zanim przystąpiliśmy do uczty zwierzyna została zważona i umieszczona w chłodni.
Świetny gulasz z cielaka daniela strzelonego przez Kubę tydzień wcześniej oraz słońce które w końcu przebiło się przez chmury stanowiły dopełnienie łowów.

Tekst: Maciej Pieniążek

Dodaj komentarz
Dodaj odpowiedź
Proszę zalogować się , aby opublikować komentarz.

Menu

Ustawienia

Zarejestruj się, aby zapisywać ulubione produkty.

Zaloguj się